Od Proboszcza
Drodzy Parafianie i Przyjaciele,
Adwent to dość paradokslany okres liturgiczny. Jest to okres oczekiwania, antycypacji. Zdajemy sobie jednak sprawę, iż oczekujemy na przyjście Chrystusa, który jest już wśród nas, i który przyjdzie ponownie. Można to chyba porównać do doświadczenia każdego rodzica, który dobrze wie, iż z przyjściem dziecka na świat rozpoczyna się okres kolejnego oczekiwania, niecierpliwego odkrywania kim to dziecko będzie się stawało z biegiem czasu. Gdy Pan Jezus wrócił jednego dnia do Nazaretu jako znany i kontrowersyjny mówca oraz uzdrowiciel, przyjęcie z jakim się spotkał świadczy wybitnie o tym, że jego rodzina i znajomi nie spodziewali się czegoś takiego po chłopcu, który dorastał pośród nich. Podobnie więc i my wyczekujemy ostatniego rozdziału ludzkiej historii, który będzie napisany wraz z powtórnym przyjściem Tego, który jest już obecny wśrod nas w przeróżne sposoby, pod osłoną uczynków miłosierdzia, w chwilach przepełnionych łaską i błogosławieństwem, w cichej refleksji i kontemplacji. Żyjąc w kulturze hałasu, która przypomina czasami odpustowego kramarza zachwalającego nic nie warte baloniki na drucikach, coraz trudniej jest nam czekać na zielone światło, na obiad wciąż potrzebujący kilku minut w kuchence, na koniec lekcji w szkole czy nawet na koniec Mszy w kościele.
Era postmodernistyczna oferujemy nam nieskończoną liczbę technologicznych wynalazków, które mają za zadanie ułatwić nam odmierzanie czasu, bądź też jego lepsze zagospodarowanie. Aż do końca XIII wieku czas odmierzano niemal wyłącznie za pomocą zegarów słonecznych lub wodnych. Dopiero odkrycie mechanicznego zegara w wieku XIV, oraz jego masowa produkcja w XIX wieku, odseparowała czas od rytmów natury – tych wewnętrznych (jak bicie serca, oddech, uczucie głodu) jak i zewnętrznych (dzień i noc, pory roku, itd.) Dla naszych przodków te naturalne rytmy były podstawą odmierzania czasu. Od momentu separacji czasu i rytmów natury, coraz częściej wydaje się nam, że czas jest teraz pod naszą kontrolą. Coraz częściej ocenia się też ludzi pod względem tego, jak wydajnie wykorzystują dany im czas. Oczywiście do coraz bardziej nowoczesnych i dokładnych zegarów wypada nam dołączyć kuchenki mikrafalowe, telefony komórkowe, komputery i tysiące innych urządzeń służących wydajnemu zagospodarowaniu czasu. Kuchenki mikrofalowe, na ten przykład, stały się dla wielu z nas – ja pierwszy uderzam się w piersi – podstawą przygotowania każdego nieomalże posiłku. Początkowo używaliśmy ich jedynie w celu podgrzewania pozostałości z poprzedniego dnia, dzisiaj zaś coraz częściej wybieramy w sklepach potrawy zaprojektowane do przygotowania wyłącznie w mikrofalówce. Zaoszczędza się oczywiście w ten sposób mnóstwo czasu spędzanego niegdyś na żmudnym gotowaniu, choć coraz częściej zauważamy, że posiłek przygotowany w pośpiechu jest również w pośpiechu spożywany. Kuchenki mikrofalowe są doskonałym dowodem na to, że czas zaoszczędzony nie musi być wcalej czasem spożytkowanym dla dobra naszych rodzin lub nas samych.
Na tym polega właśnie paradoks nowożytności: tak bardzo jesteśmy pochłonięci odkrywaniem sposobów na zaoszczędzanie czasu za pomocą coraz to nowszych gadżetów, że coraz bardziej tracimy zdolność “spędzania” czasu. Nie umiemy już cieszyć się luksusem chwili obecnej ponieważ pochłania nas obsesja oszczędzenia każdej minuty w jakimś nie do końca jasno sprecyzowanym celu. Nawet chrześcijanie na serio traktujący swoją wiarę coraz częściej łapią się na myśleniu typu: muszę znaleźć kilka minut na modlitwę, muszę znaleźć czas na niedzielną Mszę Świętą, na takie czy inne spotkanie w Parafii. To w tym kontekście warto jest odpowiedzieć na Adwentowe zaproszenie, by nie wyrywać kawałków czasu tu i tam, lecz by doświadczyć konwersji, przemiany w naszym doświadczeniu czasu. W Adwencie możemy uczyć się nie panowania nad czasem, lecz pełnego ufności poddania się Bożemu rytmowi upływania czasu. Możemy uczynić Adwent duchową szkołą czekania.
Ks. Marek
Proboszcz